Kilka faktów z życia matki rok po roku

Więc pewnego popołudnia stajesz po kilku dniach nieobecności w drzwiach swojego domu. Z wyrzutami sumieniami wobec starszej córki i z małym zawiniątkiem pod pachą.

Wyobrażasz sobie ten moment od początku ciąży. Oczekujesz go z niecierpliwością i podekscytowaniem. Jak to będzie żyć we czwórkę, jak Twoja mała córeczka zareaguje na bobasa w domu. Nie ma co udawać, że największy wpływ na tak szybką decyzję o kolejnym dziecku było kierowanie się dobrem swojej pociechy. Bo rodzeństwo, zwłaszcza w tak niewielkim odstępie czasowym, to przyjaciel na całe życie, a życie jedynaka jest jednak odrobinę smutne.

W końcu TAK, w końcu, to się naprawdę dzieje! Poród, ciach-pyk, 2h i pozamiatane. Przebierasz nogami ze zniecierpliwienia, by w końcu wyjść ze szpitala do domu i… nagle dostajesz w twarz mokrą ścierką, a na deser workiem pełnym zużytych pieluch. Jak zwykle w czasie ciąży karmią mnie macierzyńskimi kłamstwami, a czemu nikt nie ostrzegł mnie przez tym, co najważniejsze w pierwszych dniach po porodzie? Że drugie dziecko to wyrzuty sumienia wobec pierwszego.

Więc łkasz w poduszkę nocami i dniami, gdy nikt nie patrzy. Zalewasz się łzami, gdy ta starsza płacze, bo chce się przytulić do najważniejszej w jej życiu osoby, a ona bez pardonu karmi jakiegoś małego kurczaka. I patrzę w jej oczy zmęczone jak moje. I tak strasznie się boję co będzie dalej, czy tak szybka decyzja o drugim dziecku nie była zbyt pochopna, bo przecież to pierwsze jest wciąż tak malutkie i tak bardzo mnie potrzebuje. A ja nagle jaram się swoją nową, pachnącą córeczką, która równie mocno potrzebuje mamy na tym obcym, zimnym świecie. I chcę się jarać, chcę chłonąć i cieszyć się tymi małymi stópkami, a jednocześnie tulić tą pierwszą, która nagle zaczęła się budzić z krzykiem w nocy, bo życie jej się wali.  Nie wiem którą mam karmić pierwszą, gdy płacze. Nie wiem co robić, a nie chcę pomocy osób trzecich. Muszę poniekąd od nowa zorganizować nam życie.

Stawałam na głowie w pierwszych tygodniach by było dobrze, serio. Dwoiłam się i troiłam, by każdej z moich córek dać tyle samo ciepła i miłości, by żadna nie poczuła się mniej ważna. Ryczałam w poduszkę, gdy nikt nie patrzył, hormony waliły mi na mózg i świdrowały czaszkę, a  ja czułam się jak najgorsza matka kupa na świecie.

4 miesiące później

Decyzja o dzieciach rok po roku była jedną z najlepszych w moim życiu. I równie odważna jak to, że jako posrana 14-latka postanowiłam nikomu nic nie mówiąc pojechać do Krakowa, do obcego kolesia z internetu.

Dziś jest najlepiej na świecie. Nie stresuję się, gdy obie chcą czegoś w tym samym momencie, pojęczą i zaraz będzie dobrze. Widzę za to coraz częściej, gdy moja prawie 2-letnia córka chwyta swoją siostrę za rękę podczas wspólnego czytania książek, widzę, gdy z troską przykrywa ją kocykiem, a młodsza obdarowuje ją po przebudzeniu najpiękniejszym uśmiechem świata.

I choćby to jakoś górnolotnie, banalnie i obciachowo zabrzmiało  –  to jest warte tych wszystkich paskudnych chwil tuż po porodzie. Keep calm and nic tylko robić bobasy! I jeszcze te karpie diem.